@57KerenOr

>"Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!".

- słowo "inną" oznacza zwyczajnie "zaprzeczającą" temu, co głosili apostołowie. Owszem miałbyś rację, gdyby oni głosili, że nie należy oddawać czci Maryi, a my byśmy głosili, że należy. Póki co nie głosimy niczego, co zaprzecza nauce apostolskiej, bo zwyczajnie temat kultu świętych nie był jeszcze przedmiotem nauczania Kościoła. Jeśli potrafisz wykazać, że apostołowie głosili wyraźnie, aby nie czcić świętych, a my z kolei głosimy, żeby czcić, to przyznam Ci rację... Póki co to zwykły błąd logiczny ex silentio. Sprawa z listu do Galatów odnosi się właśnie tego co tutaj piszę: apostołowie głosili wyraźnie, żeby nie obrzezać, a ci zwodziciele z listu do Galatów głosili, żeby właśnie obrzezać. Nawiasem mówiąc to ta nauka była nauką apostolską, a nie Jezusa, co jest zgodne z tym, że Jezus powiedział, że da nam Ducha Świętego, który będzie z nami na zawsze i nas wszystkiego pouczy.


> Ani Bóg Ojciec, ani Bóg Syn nie przekazali nam nauki mówiącej o tym, że wolno człowiekowi modlić się do innego człowieka, na przykład do Marii czy do papieża Jana Pawła II

- cały czas ten artykuł omawia problem błędu ex silentio, cały czas omawia błąd logiczny "burden of proof", a ten dalej swoje...


> Owe milczenie źródeł jest dowodem na to, iż Pan Jezus nie życzył sobie wprowadzania pewnych Nauk.

- no pewnie... dotyczy to przede wszystkim kanonu Pisma Świętego. A czy może gdzieś to wyraźnie powiedział, że nie życzy sobie wprowadzania pewnych nauk? A jak ze zniesieniem obrzezania? Czy w którymś miejscu swojej dzialalności o tym uczył? Dlaczego wiec uczniowie po jego odejściu wprowadzają nowe zasady?


> 59 Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: "PANIE JEZU, przyjmij ducha mego!" 60 A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: "PANIE, nie poczytaj im tego grzechu!" Po tych słowach skonał".

- sięgnij proszę do oryginału, to szybko się przekonasz, że nie ma tam żadnego słowa "modlił się" czy "modlącego". W tym miejscu.... Jest tylko "epikalumenon kai legomenta" - co oznacza "wołającego i mówiącego"... Temat wiele razy maglowany ze Świadkami Jehowy i wiem co mówię. Ty niestety operujesz co najwyżej przekładami na język polski, które te słowa przetłumaczyli jako "modlił się", jednak w oryginale greckim jest tam tylko, że Szczepan Wołał i mówił. I trudno też zanegować argumenty Świadków Jehowy, którzy zauważają, że takie okoliczności były szczególne, ponieważ w tym momencie Szczepan widział Jezusa na własne oczy.

No i niestety, z przykrością muszę powiedzieć, że teraz to już jest zmasowany atak ilościowy :(
Obrona wiary katolickiej (19 lipca 2015 23:40:32)
@57KerenOr
> Maria, ta Maria którą znam z Kart Pisma Świętego, nigdy nie pragnęła, by bito jej pokłony i by nazywano ją królową, czy pośredniczką łask wszelkich.

- Ona nie musiała tego pragnąć. Jezus jak był na ziemi też wcale nie pragnął, aby nazywano go dobrym, aby oddawano mu pokłony (znajdziesz sobie sam fragmenty, czy mam pokazać palcem?)

Czasem wystarczy, że Bóg pragnie, aby komuś wielkiemu oddawać pokłony:

Ap 3:9 bt4 "Oto Ja ci daję [ludzi] z synagogi szatana, spośród tych, którzy mówią o sobie, że są Żydami - a nie są nimi, lecz kłamią. Oto sprawię, iż przyjdą i padną na twarz przed twymi stopami, a poznają, że Ja cię umiłowałem."


> Wy nazywacie ją królową Aniołów, królową Apostołów, królową Polski, Pośredniczką i pocieszycielką, ba, Wy modlicie się do niej, a to niestety, jest bałwochwalstwem!

- To niestety potwierdza, że nic się nie zmieniło... Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, jak nie potrafileś... Moje pytanie jest proste: gdzie Biblia nam tego zabrania? Dlaczego mamy uznawać, że jak coś nie jest wyraźnie dozwolone, to jest z automatu zabronione? Swoją drogą, to zdaje się, że wierzysz w Bóstwo Jezusa... nie wiem jak z Duchem Świętym. Więc nasuwa się pytanie: gdzie Biblia nakazuje nam modlić się do Jezusa, albo do Ducha Świętego?

> Wy, katolicy, nie zgadzacie się z jej proroctwem. Ona wiedziała, że prawdziwi chwalcy Pana Jezusa i Boga Ojca, zwać ją będą „szczęśliwą”!

- to również potwierdza kiepską logikę... Pewnie miałbyś rację, gdyby Maryja powiedziała, że przyszłe pokolenia nie będą mnie czcić, nie będą się modlić. Jak powiedziała, że będą nazywać ją błogosławioną, to wcale nie oznacza to, że mogą co najwyżej nazywać Ją błogosławioną i nic po za tym, że na tym jednym mają bezwzględnie poprzestać, a jak nazwą czymś jeszcze innym niż błogosławioną, to zbluźnią.

> W Piśmie Świętym, a konkretnie w Nowym Testamencie Pan Jezus zaznaczył bardzo wyraźnie, że ludzie wierzący głosić powinni  *tylko te*  Nauki, Które Głosił On. Owe Nauki przekazane zostały wpierw Apostołom, a oni także namawiali ludzi by słuchać Nauk przez nich głoszonych.

- dodałem podkreślenie do tej Twojej wypowiedzi. Czy mógłbyś mi podkreślić te słowa w wypowiedzi Jezusa z Biblii? Bo ja ich nie znajduję... ślepy jestem? Gdzie Ty masz tam "tylko te"? Jak się ma sprawa dot. zniesienia obrzezania? Głosili to przecież apostołowie (dz.ap rozdz. 15), a czy potrafisz wskazać miejsce, w którym głosił to Jezus? Więc jak się odniesiesz do tego, że apostołowie nagle ustalili, że od tej chwili będą głosić i nauczać, że obrzezanie nie jest potrzebne (a z biegiem czasu wręcz zabronili chrześcijanom tego robić [list do Galatów])
Obrona wiary katolickiej (19 lipca 2015 23:40:21)
@purpureus 2013-05-04 19:18

 //Mizerny poziom merytoryczny nadrabia Pan brakiem kultury osobistej i wycieczkami ad personam.// 

Szanowny panie. Po pierwsze, to nie rozumie pan pojęcia "ad personam" (zresztą jak i innych błędów logicznych, co wyżej wykazałem). Otóż ja atakuję ostro pańskie argumenty, może czasem i arogancko odpowiadam, ale jednak odpowiadam i to na wszystko, a nie zastępuję merytorycznej odpowiedzi atakami na pańską osobę. Ja argumentuję, jest gigantyczna przewaga argumentacji merytorycznej w porównaniu do tego typu fraz. To po pierwsze...

Po drugie, to moim skromnym zdaniem stosowanie tych ostrych słów nie umniejsza wartości merytorycznej, której z mojej strony nie brakuje. Może co najwyżej umniejszyć poziom kultury, ale, cóż... Nie ukrywam, że się wkurzyłem, napisałem dlaczego, ale za to punkt po punkcie na wszystko odpowiadałem.  *Więc mam serdeczną prośbę - ocenę, czyj poziom merytoryczny jest tak na prawdę mizerny, pozostawmy czytelnikom. OK?* 
@purpureus 2013-04-29 17:02
Cz 2.
 //Podjął się Pan dowodzenia tezy, że Duch św. jest osobą a nawet nie przedstawił Pan ogólnej definicji terminu osoba. Gdy przedstawiłem to w formie zarzutu nagle domaga się Pan żebym to ja podał ową definicję i Pana wyręczał.// 


Nie muszę podawać żadnych dowodów. Chrzanię pana zachcianki. Dla ludzi sam fakt, że ktoś jest odrębny od kogoś innego, potrafi sam decydować, mówić, ma swoje "ja" kojarzy sie z o osobą. I na tym bazuje, a na na pana "mundrościach". Proszę iść do Świadków Jehowy, tudzież innych antytrynitarian, którzy podważają osobowość Ducha Świętego i poprosić ich o to, aby najpierw zdefiniowali osobowość i wykazali, że właśnie taka definicja jest słuszna. Bo tak na prawdę, to mój tekst jest odpowiedzią na ich wymądrzanie.



 //Tytułem wprowadzenia przez osobę rozumiem za Boecjusz "jednostkową substancją rozumną" // 

- A niby dlaczego to jego definicję mamy uznać za słuszną? Bo to słynnym starożytnym filozofem? Bo św. Tomasz na nim się opierał? Otóż nie jest to żaden argument. Ja osobiście nie uznaję ani metafizyki, ani nauki św. Tomasza, ani tym bardziej Boecjusza. Ja sobie mogę powiedzieć, "że jednostkową substancję decyzyjną" - i teraz dlaczego to definicja Boecjusza miałaby być właściwsza od mojej? A jak człowiek jest w stanie głębokiej śpiączki - albo urodził się z jakąś wadą umysłową, która uniemożliwia mu rozumowanie - wówczas nie jest osobą? A co to jest owa "rozumność"? Przecież zwierzęta też rozumują, też mają inteligencję... Więc powiem krótko - spadaj pan ze swoimi definicjami, bo nie mam czasu na takie nieudowodnione "aksjomaty". Następna sprawa - proszę jeszcze raz przeczytać ten tekst. Znajdzie pan fragmenty, w których Duch Święty postanawia, decyduje itp. One tam są, więc najpierw przeczytaj, a potem krytykuj.


 //na tej podstawie łatwo wskazać konstytutywne elementy osoby takie jak jednostkowość, substancja, rozum i nieudzielalność.// 

- Wobec powyższego całą argumentację może pan sobie wsadzić... Definicja jest nieudowodniona, więc całe te wywody nic nie warte. Nie wspomnę, że wiele z tych cech, o których pan pisze, można odnieść do Ducha Świętego, ale nie można znaleźć wzmianki o szatanie, aniołach itp. Więc co? Mamy opierać formułować swoje wnioski o nieosobowości na podstawie tego, że Biblia nic nie wspomina o jakiejś "nieudzielalności" Ducha Świętego? Przecież to błąd logiczny "Ex silentio". A może pan sformułować ten termin, żeby było wiadomo, o czym rozmawiamy?



 //To, że Bóg istnieje w sposób aktualny objawia explicite Biblia mówiąc o Nim jako o tym, który jest, był i będzie. To, że jest bytem jednostkowym objawia również 1 Kor 8,6. To, że jest bytem intelektualnym objawia także Rzymian 11,34 [BT] Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Rzeczownik nous oddany tutaj jako myśl w języku greckim ma podstawowe znaczenie, rozum, intelekt, umysł. Co ciekawe w tekście hebrajskim występuje tam rzeczownik ruah - duch co septuaginta oddaje rzeczownikiem nous - umysł, za którą cytuje Paweł.// 

- I co to ma dowodzić? Krowa jest bytem jednostkowym, a osobą nie jest, zwierzęta też mają intelekt, a osobami nie są (no, chyba, że pan najpierw sformułuje pojęcie "intelekt" - proszę przedstawić definicję i uzasadnić, dlaczego jest właściwa). Czy zatem aniołowie nie są osobami, skoro nie ma nic o ich intelekcie?


 //Tylko kto dowodzi osobowości Boga Ojca wyłącznie na podstawie tego, iż są mu X razy przypisywane czynności? // 

- A ja odniosłem wrażenie, że to pan oczekuje określenia takiej zasady wobec Ducha Świętego...


 *Widzisz pan? Właście dlatego nie przedstawiam definicji osoby, bo w przeciwieństwie do pana ja nie chcę rżnąć głupa... To właśnie dlatego poczekałem na pana...* 

@purpureus 2013-04-29 17:02
Cz 1.
 //W tamtych czasach nie istniały terminy takie jak subsystencja, relacja, własność, indywiduum etc... ale czy na podstawie tego, iż wskazane terminy zdefiniowano później mamy wnioskować, że nie istniały relacje, indywidua, osoby etc...? Czysty nonsens. // 

- No przecież o tym mówię. Nie musiały być precyzyjnie zdefiniowane te terminy, aby ludzie rozróżniali osobowość od tego, co jej nie ma.


 //Przecież wasi teolodzy dopiero później zdefiniowali pojęcia takie jak przekazywanie idiomatów czy unia hipostatyczny mniemając, że Biblia o nich naucza.// 

- owszem naucza! My to uznajemy, tak to odczytujemy, a jeśli wy nie podzielacie tego poglądu, to nic to nas nie obchodzi - wasza sprawa... Ale nie o tym teraz dyskutujemy.


 //W sposób nieświadomy posługuje się Pan terminami stricte filozoficznymi jak tożsamość czy cecha osobowa, więc nie da się prowadzić konstruktywnej dyskusji w oderwaniu od właściwie zdefiniowanych pojęć.// 

- Wcale nie muszę podawać precyzyjnych definicji pojęć, aby istota rzeczy była zrozumiana przez średniointeligentnego czytelnika. Podobnie jak miłość... Tyle o niej w Biblii, wiadomo, że Bóg jest miłością, wiadomo, jakie ona ma cechy 1 kor 13,1nn), ale nigdzie nie ma jej definicji, co nie przeszkadza nam rozumieć ją, opisywać, rozmawiać o niej itp.


 //Założył Pan sobie, że Duch św. jest podmiotem osobowym odrębnym od Boga, którego jest Duchem a jednocześnie jest tym samym numerycznie Bogiem, którego jest Duchem, natomiast argumentację podważającą to mniemanie z definicji traktuje jako "durną". To się nazywa konstruktywne podejście do tematu.// 

- W przeciwieństwie do pana to ja zanim nazwałem durną, to dokładnie opisałem, dlaczego jest durna. Nic z tego, co ja napisałem nie zostało podważone... Tym samym nie widziałem sensu waszej argumentacji, dalej nie widzę, więc podtrzymuję, że jest durna.


 //Zresztą mianem durnych lub nic nie znaczących zwykli sofiści nazywać te argumenty, których nie byli w stanie zneutralizować.// 

Jak na razie NIE PODWAŻYŁ PAN ŻADNEGO ARGUMENTU, więc o czym my tu mówimy? Że to ja jestem sofistą? Że to ja stosuję te metody? Odpowiadam na wszystko - linia po linii, na każde pańskie zdanie. Pan odpowiada na każde moje? Nie, ale nie przeszkadza to panu, aby się mądrzyć.


 //Pana sprawa proszę nie udowadniać, tylko niech się Pan nie dziwi się, że ktoś nie będzie traktował poważnie takich tekstów. Wprowadza Pan nieświadomie terminologię stricte filozoficzną a ja jako czytelnik nie mam bladego pojęcia w jakim znaczeniu brany jest termin osoba czy scholastycznym jako relatio substistens, czy w ujęciu boecjańskim jako jednostkowa substancja natury rozumnej...// 

- Jak dla kogoś tekst nie ma znaczenia, jeśli najpierw nie sprecyzuje się dokładnie wszystkich pojęć występujących w tekście, to cóż... Ja mogę tylko wzruszyć ramionami i po za tym nie bardzo wiem, jak mu pomóc. Ale do tego jeszcze wrócimy

 //Zatem łopatologicznie czynności inaczej działania zgodnie z zasadami filozofii scholastycznej przysługują podmiotom [actiones sunt suppositorum]...// 

- Szanowny panie, nie popisuj się pan taką terminologią, bo taka wielka "uconość" nie dodaje racji. Ludzie obcykani w takich terminach tak samo potrafią pieprzyć głupoty i walić błędami logicznymi, jak ci, co ich nie znają.


 //przykłady takich czynności czy też działań to: mówi, głosi, obwieszcza, przekazuje, uczy, zamierza, pociesza, daje świadectwo, poznaje etc..., na tej podstawie przypisuje Pan osobowość Duchowi św. Ja mówię, iż to jest warunek niewystarczający, ponieważ tego rodzaju działania/czynności Biblia przypisuje poprzez prozopopeje rzeczom, które nie posiadają osobowości. Zatem powinien Pan wykazać [skoro stawia tezę], że owe działania przysługują Duchowi św. nie w sensie obrazowym.[quote]

- Pisałem o tym wyraźnie w tekście... Znajdujecie, że krew woła, że kamienie krzyczą, że piosenka poucza itp... Jednak w takim podejściu raz musi to być krew, innym razem piosenka, a jeszcze innym razem kamień. Na każdą personifikację musicie znaleźć coś innego. To jest manipulacja, ponieważ w Piśmie Świętym te wszystkie przykłady dotyczą Ducha Świętego. Ponadto, jak zaznaczyłem, najwięcej takich przykładów odnajdujemy w Dziejach Apostolskich - jest to charakterystyczny gatunek literacki - w przeciwieństwie do wielu innych ksiąg wszelkie sytuacje są konkretnymi sytuacjami umiejscowionymi w konkretnym punkcie czasu i przestrzeni, one zdecydowanie górują nad przenośniami itp. Więc takie podejście jest manipulacją. Więc proszę się do tego odnieść, a nie powtarzać te argumenty, z którymi ja w tym tekście właśnie polemizuję.

[quote]Większość Pana odpowiedzi nosi znamiona petitio principii, gdyż jako przesłanki używa Pan tego co dopiero ma być udowodnione a czego Pan nie wykazał a mianowicie, że Duch św. posiada osobowość.// 

- Tym wpisem wykazał pan, ze nie rozumie tego pojęcia... Proszę jeszcze raz przeczytać tę moją wypowiedź, przeczytać, na co ja w ten sposób odpowiedziałem.... Ja nie muszę udowadniać czegokolwiek. Ona była od zawsze. Ja bronię przed waszymi atakami. Tak samo jak nie muszę udowadniać istnienia Boga (niech sobie pan wyobrazi, że przyjdzie ateista i na jakiś pański tekst, który polemizuje z ateizmem, odpowie: to proszę udowodnić istnienie Boga). Otóż ja nie muszę. Ja w takiej sytuacji podważam argumenty ateistów, którzy twierdzą, że Jego nie ma, a nie udowadniam Jego istnienie. Takie trudne to do zrozumienia?


 //Z tym XIX wiekiem to strzelił Pan jak kulą w płot.// 

- OK, ujmę to trochę inaczej: Nauka o nieosobowości Ducha rozpowszechniła się ok. XIX wieku... Lepiej? Owszem, wcześniej były przebłyski takich koncepcji, jak Jego nieosobowość, ale było to tak popularne, jak dzisiejszy pogląd, że Jezus był gejem, kosmitą, itp...

Przypisywanie boskości w IV wieku? Pan chyba żartuje... W IV wieku był sformułowany dogmat w odpowiedzi na szerzące się herezje, które kwestionowały Jego... Bóstwo, a nie osobowość. Kanon Pisma Świętego był jeszcze później sformułowany - czy to oznacza, że przez te wieki kościół nie uznawał te księgi za święte i natchnione?

 ~Tertulian (ur. 155): „I dlatego Duch jest Bogiem i Słowo jest Bogiem, ponieważ pochodzi od Boga, ale nie jest tym samym, od którego pochodzi” („Przeciw Prakseaszowi” 26:6), „jesteśmy chrzczeni nie raz, lecz trzy razy, w każde pojedyncze imię każdej poszczególnej osoby” (jw. 26:9), „trzy razy na dzień modlili się, jako dłużnicy wobec trzech Osób - Ojca, Syna i Ducha Św.” („O modlitwie” 25; por. „O chrzcie” 6).
Hipolit (ur. przed 170): „wierzymy Synowi i oddajemy cześć Duchowi Św.” („Przeciw Noetosowi” 12).
Orygenes (ur. 185): „Pouczyli nas wreszcie apostołowie, że Duch Św. jest zjednoczony z Ojcem i Synem w chwale i godności” („O zasadach” 1:Przedmowa,4)

- z książki Bednarskiego "W obronie wiary". Tam jest znacznie więcej podobnych przykładów.

 //Pan żartuje? Ja wszedłem na Pana Bloga zobaczyłem temat, którego główna teza to Duch św. jest osobą,więc ciężar dowodu spoczywa na Panu.// 

- Nie tytuł, nie sposób, w jaki pan postrzega tezy, tylko treść jest istotna. Ona jest polemiką z argumentacją antytrynitarną. Tekst jest apologetyczny - przeznaczony dla nas - trynitarian, a nie dla antytrynitarian. Gdyby był przeznaczony dla was, to wtedy ciężar dowodu byłby po naszej stronie. My nie chodzimy od domu do domy Świadków Jehowy udowadniając im osobowość Ducha. Ja ten tekst napisałem, aby udzielić odpowiedzi trynitarianom, którym antytrynitarianie namącili w głowie.


 //Rozumie, że denerwuje się Pan, ponieważ podjął się Pan nie lada wyzwania dowiedzenia tego co praktycznie jest nie do udowodnienia.// 


- Denerwuję się, bo muszę siedzieć godzinami, przedzierać się przez pańskie teksty i odpowiadać na jakieś kretynizmy.


Kilka wypowiedzi pomijam, bo albo odpowiedziałem wcześniej, albo odpowiem za moment, albo problem jest mało istotny i nie chce mi się odpowiadać....

 //A zatem był i osobą ludzką. Chociaż mam doskonałą świadomość, że ortodoksyjny trynitaryzm neguje ten fakt tym samym podważając prawdziwe człowieczeństwo Chrystusa.// 

- Nie kumam... Że niby co ortodoksyjny trynitaryzm neguje? A poza tym termin "osoba ludzka" - to jest pewien skrót myślowy, polegający na tym, że przyjęło się uważać, że istota ludzka posiada osobowość... Ale cóż jest ta osobowość?


 //Zastanawiam się jaki argument? Bo niby w jaki sposób z tego, że Ojciec jest osobą ma wynikać, że Duch św. jest nią również?// 

- Sorry, ale my takiego wniosku nie wyciągamy akurat na podst. takich przesłanek, więc nie wiem, z kim pan polemizuje.
Następna sprawa, to odmawia Pan osobowości Ducha, domaga się udowodnienia, a zakłada osobowość Ojca jako oczywistą oczywistość - i pan mi wytyka błąd pettitio principi???
@purpureus 2013-04-29 17:02
Odpowiem na te wszystkie "mundrości" za kilka dni, teraz jestem w górach na urlopie (tzw. majówce) - prawie bez dostępu do internetu - a odpisanie na to zajmie niestety sporo czasu...
@purpureus 2013-04-27 12:11
Cz 4.
 //
> Niech wskażą coś jednego jedynego bezosobowego [...] co byłoby w takiej liczbie określane wyrażeniami charakterystycznymi dla istoty osobowej

Argument statystyczny. Jeżeli jakiemuś obiektowi X, czynności są przypisywane Y razy, ergo jest osobą. I tutaj rodzi się pytanie: ile razy danemu obiektowi muszą być przypisane czynności aby stał się osobą? ;-)// 

- Nie wiem do czego zmierzasz? Ale może zapytam się, ile razy takie czynności muszą być przypisane wobec Boga Ojca, aby uznać Go za osobę i dlaczego właśnie tyle. A jak mi nie odpowiesz, albo nie przekonasz, to co mam uznać? Że Bóg Ojciec nie jest osobą? Szczerze powiedziawszy dziwi mnie Twoje podejście... Jezus jak uzasadniał swoje stanowisko, to posłużył sie przykładami z Biblii, które pojawiały się jeden raz... I to wystarczyło... Następna kwestia, to tak jak wspomniałem - moim celem jest przekonać czytelnika do swoich racji, a nie udowadniać, wyprowadzać wzory i opierać się wyłącznie na udowodnionych aksjomatach. Wystarczy, że wezmę pod lupę Wasze argumenty i wykażę ich niedorzeczność.. Tyle mi wystarczy.
Osobowość i Boskość Ducha Świętego (27 kwietnia 2013 21:15:48)
@purpureus 2013-04-27 12:11
Cz. 3

 //ale skonkretyzuje moją obiekcję pisze Pan:

I właśnie w ten sam absurdalny sposób można by podważyć osobowość wszystkiego [...]

Otóż nie można, gdyż cokolwiek spełnia kryterium definicyjne terminu osoba jest osobą! Gdyby Pan wykazał, że Duch św. spełnia kryterium definicyjne terminu osoba nikt rozumujący logicznie nie podważałby tego. Ad vocem Pana Jezusa nie da się podważyć Jego osobowości, gdyż wynika ona wprost z Jego prawdziwego człowieczeństwa co obrazuje proste zdanie analityczne, że każdy prawdziwy człowiek jest osobą ludzką.
Ktoś kto chciałby podważać osobowość Boga, aniołów etc... byłby zobowiązany do przedstawienia konstytutywnych elementów stanowiących osobę i wykazania, że dany obiekt ich nie posiada. Analogicznie z Panem Jezusem, ktoś kto neguje Jego osobę ludzką jest zobowiązany do wykazania, których konstytutywnych elementów ludzkiej osobowości był pozbawiony.// 

- Tak na początek, to poproszę o definicję osoby, skoro tego się domagasz i proszę o wyjaśnienie, dlaczego taka właśnie jest słuszna.

Po pierwsze to moim skromnym zdaniem człowiek i osoba to są dwa różne pojęcia. To że człowiek jest osobą, to nie oznacza, że osoba to człowiek. Wg mnie takiemu czemuś jak człowiek zostały nadane pewne cechy. Jedną z tych cech to jest osobowość i osobowość człowieka wynika z tego, że każdy człowiek otrzymuje tę cechę naturalnie. Skoncentrowałeś się na osobie Jezusa... Wolałbym, żebyś odniósł się do Szatana, aniołów i Boga Ojca... Nie chciałbym drążyć kwestię osobowości Jezusa, bo może faktycznie, trochę za daleko poszedłem z tym konkretnym przykładem (albo inaczej mówiąc - nie chciałbym się koncentrować na dyskusji o Jego osobowości), wolałbym żebyś to skontrastował z istotami stricte duchowym, skoro my za kogoś takiego uważamy Ducha Świętego. Nie myśl sobie, że jak udowodnisz osobowość Jezusa, to obalisz z automatu cały argument. Skoncentrowałeś się na tym co najłatwiejsze i myślisz, że to załatwia sprawę?

Osobowość i Boskość Ducha Świętego (27 kwietnia 2013 21:14:55)
1 2